Trefny piątek? * Mieczysław Bieniek spotkanie - grupa Horyzont * życie live w trefny?-piątek

Witam serdecznie w ten styczniowy piątek trzynastego hehehe AD2012.
Za oknem słoneczka ni ma,więc witaminy D z słoneczka nie otrzyma.
Szukajcie produktów,gdzie jest ona tak by każda dusza w ten szary dzionek była zadowolona.
Dzisiaj nawet dzwon ósmej godziny nie słyszałem,chyba nie chciał głosić o tak skomplikowanym układzie,jakim jest piątek trzynastego.
Kasia Sobczyk śpiewała …
trzynastego nawet w grudniu jest wiosna
i każda droga jest prosta….
Miło że Ewelina77 wróci na nasze blogowisko klangowe i doda barwy.
Mnie zajś pochłoniają sprawy związane z nowym kompem,no i dopasowanie się do niego.
Nowy Rok rozpoczęty zakupami różnymi,chcę pobawić się dźwiękiem rejestracją muzycznych chwil jakie się trafiają w domciu.
Przy okazji odkryłem,że kolega Krzychu zrobił fajną muzyczną sesję i stworzył osiem utworów,które łyknąłem.
Jeszcze rozwiązuję problem nagrywania przez gniazdko USB i tutaj trzeba się wykazać pomysłowością.
Od rana słucham sobie muzyczki wspomnieniowej.
Andrzej Cierniewski,Staszek Wielanek,no i płytka operowych hitów.
Porywa mnie marsz niewolników Werdiego z opery Nabucco i przyznam że ciekawy byłby taki moment,gdyby do śpiewającego chóru dołączyła widownia operowa z takim pełnym spontanie,to było by coś co dało by ciary na plecach.
Takim zakręcony w marzeniach sięgających nieba,a tu sikorka przynosi śniadanko i na dodatek kawę aromatycznie kuszącą zmysły.
Przeraziła mnie gdy podała mi nie lubianą strzykawkę z dawką,która na słodycz we krwi ma działać,bym nie eksplodował.
Powiedzcie jak uniknąć wbijając sobie igłę,by nie trafić po ciemku w żyłę z krwią,bo to niebezpieczne.To takie niuanse zastrzyków.
Na samą myś o wczorajszym czwartkowym cudownym słonecznym dzionku robi się fajnie.
Spacerek z plecakiem na zakupy do tej czerwonej co ma czarne kropeczki i czarne majteczki daje porcję gimnastyki i zapachu klimatu marketu,no i dobre czerwone winko półwytrawne rodem z Afryki Południowej jak głosi napis ,ląduje w plecaku jako smaczek do dobrej pizzy.
Kiedyś znajomy włoch w jego lokaliku poczęstował mnie winem do jedzonej pizzy i tak mi zostało hehe.
Wspaniale pobudza trawienie i dodaje smaku.
Oczywiście w ilości adekwatnej i poprawnej.
W piątkowy dzionek docierają wiadomości,że sąd uznał winę sprawców stanu wojennego i dwa lata w zawieszeniu za taką zadymę to śmiech.
Za kurę można dostać taki wyrok.Słomka dostał czternaście dni za odczytanie oświadczenia.
Ciekawe czy za wyrokiem pójdzie degradacja generalska i pozbawienie części wysokich uposarzeń emerytalnych skazanych sprawców?
Wielu inwalidów żyje z rent socjalnych na pograniczu minimum.
Nie o takiej Polsce marzyłem,wcale nie leniuchując w życiu.
Kto przeprosi za obrazę pilotow feralnego lotu do Smoleńska?
Po ekspertyzie krakowskich nagrań stwierdzających że głosu generała nie ma w nagraniu ?
Dzieciom w szkole żałuje się na finansowanie mleka,a tu ciężkie pieniądze topi się w fałszu?
Dziwne to nasze społeczeństwo,które w wynikach sondaży jest w większości za?albo ja durny albo źle to odbieram?
Piepszyć politykę.Wieczorem spotkanie z podróżnikiem Mieczysławem Bieńkiem.
Niedźwiedź z Kukusiem organizują to spotkanie i polecają ,boć to niezwykły podróżnik.
Wypadek w kopalni sprawił,że los skierował go na trasy po kontynentach.
Zobocymy jak posłuchamy,bo się wybieramy na tą osiemnastą wieczorem.

Kacper-Melchior-Baltazar * Herody * muzycznie * życie live w święto trzech króli

Witam serdecznie w ten świąteczny dzionek.
A więc dzisiaj mamy piątek szóstego stycznia AD2012.
Dzisiaj święto trzech króli mędrców,którzy wiedzeni gwiazdą betlejemską zwiastującą narodziny Jezuska do Betlejem Przybieżeli,by pokłonić się małemu.Święty Mateusz opisał to w Ewangelii.
Kacper,Melchior,Baltazar to ich imiona w czasie,gdy raz w roku ksiądz z kościoła przychodzi po kolędzie do domostw wiernych,święconą kredą wypisuje się na drzwiach inicjały ich liter i rok kolędy .
To uroczysta chwila gdy ksiądz z ministrantami odwiedza dom,mieszkanie odprawia modlitwę święcenie domostwa i można wymienić się wiadomościami i zbliżyć do osobowości wzajemnej.
W dzisiejszych czasach zaprasza się do domu słysząc dzwonek,który oznajmia gdzie jest akurat kolędniczy orszak.
Jest to fajne przeżycie dla domowników.
Dzieci i nie tylko dostają obrazki symboliczne związane z wiarą
To najstarsze święto kościelne,zwane Objawieniem Pańskim.
Jakoś tak przylgnęła jednak nazwa stosowana i przyjęta jako Trzech Króli.
Ciekawa jest opinia księdza z Nysy.
Święto powinno mieć nazwę Przemienienia Pańskiego.
Mikołaj Mróz ks. prałat ,bardza ciekawa wypowiedź w radiu Opole ,wyjaśniająca trochę historię i motywację wypowiedzi jego stanowiska.
Dzień ten wrócił do kalendarza świąt wolny od pracy.
Tak więc się radujmy i tradycja niechaj gości w naszych domach i społecznościach.
Tak więc się radujmy i tradycja niechaj gości,czas jasełek i przemarszu trzech króli w pochodach sygnalizowany w wiadomościach szczególnie drugiego obiegu.
Meastrimy boją się tej katolickiej tradycji jak diabeł święconej wody hehe,widać coś jest na rzeczy?
W przemarszach organizowanych w całej Polsce weźmie udział wiele tysięcy wiernych i ciekawych tej nowej publicznie na ulicach miast tradycji prezentowanej.
Dzisiaj też świąteczny dzień Wigilijny.
Prawosławni i greko-katolicy mają swoje święto jakim jest Wigilia.Święta tych religii przesunięte są o trzynaście dni od daty wigilii rzymsko - katolickiej.
Radio Maryja będzie transmitować uroczyste obchody braci bliskich,wierze co pozwala na poznawanie tradycji różnych kierunków wybranych w otaczającym nas świecie kultur wyznaniowych.
A na naszym opolskim podwórku cosik się dzieje.
Lewin Brzeski organizuje za tydzień przegląd zespołów kolędniczych Herody2012 i spotka się tam wiele zespołów kolędniczych.Ósmego zaś w niedzielę kolędy czeskie i polskie zabrzmią o godzinie piętnastej pod Opolem w Nowej Wsi Królewskiej.Już 7,52 godzin trwa dzisiaj dzionek,wiatr za oknem miota podmuchami mocnymi no i dwa stopnie nie zachęca do spaceru,dobrze że deszcz nie pada lub mokry śnieg.
Dzisiaj brzmienie dzwonu ósmej godziny nie przebije się przez tę zawieruchę.
Mile się zrobiło,gdy do domu zawitała grupa kolędnicza dzieci i pięknie zaśpiewała i teksty wyrecytowała pod kierunkiem pani Asi,która w przedszkolu prowadziła grupę z Gabrielem.
Wzruszyłem się sentymentalnym momentem niespodzianym .Sikoreczka datkiem na dobry cel wsparła i kilka chwil w kadry uchwyciła i grupę razem ze mną. Przytuliłem się do króla.który okazał sie być dziewczyną.Cała grupa w tych paru megabajtach pikseli historię uwieczni i chwile we wspomnieniach rozweseli.
Ciekawe co historia dnia przyniesie?

Słonecznie i pięknie * lekowa zawierucha * spacer * życie live we wtorek

Witam serdecznie.
No i powoli zanużamy się w roku 2012.
Jest pogodny i słoneczny wtorek trzeciego stycznia AD2012 .
Słoneczko zapowiada ciepły dzionek,gdzie tam zima? choć czas,by zmrożony śnieg trzeszczał pod nogami,a mróz szczypał w nosy szczypał w uszy.
Para z oddechu zmrożonymi kapkami potrafi osadzać się na szaliku czy na moich wąsach i brodzie.
Bezpiecznie jest nauczyć się oddychać nosem,wentyluje to nos i rozgrzewa powietrze zmrożone.
Chętnie pokulałbym się beztrosko w głębokim puszystym śniegu,oczywiście w parku.
Ale to takie marzenie -wspomnienie,bo za oknem jesień prawie złota,ale bez liści na drzewach.
W realu dominuje bałagan i chaos w wprowadzanej od początku reformie służby zdrowia i jej funkcjonowania.
Poczekam spokojnie i na razie nie panikuję.Gdyby słuchać mediów,to strach się bać.
Na razie wstępne pytanie w aptece o cenę pasków do badania poziomu cukru ,wywołuje zakłopotanie,bo na miesiąc potrzeba w wersji podstawowej dziewiędziesiąt pięć sztuk,po około jeden złoty za sztukę.
A to tylko element diagnostyki,a gdzie lekarstwa?
Na wesoło,wychodzi że insulina długo działająca nie będzie refundowana,bo podobno szkodliwa?
To jakbym sobie zafundował i kupił to jest nieszkodliwa?
Napewno se nie fundnę ,więc niech truje cały zorganizowany świat cywilizacji hehe.Freud ma niezły dylemat jo nie.I pomyśleć że to wszystko w trosce o obywatela,zapewnia premier. Wynika z obserwowanej rzeczywistości,że to sami obywatele chcą tego co jest?
Pomyśleli i wybrali większością,no cóż jestem w mniejszości i nie chcem…ale muszem… jak to sławnyprzywódca raczy mówić.
Lubię kabarety i lałem ze śmichu na powtórce Seksmisji ze świetną obsadą aktorską.Szkoda że Kobuszewski nie wystąpił.
Odpowiedzialni siedzą w gabinetach ministerialnych i to nie za tysiąc dwieście za miesiąc jak wielu pracujących.
Absurdy organizacji życia spadają na rządzących,a nie opozycję.I pomyśleć że Bismarck był inicjatorem w dziewiętnastym wieku społecznej i państwowej solidarności w zakresie polityki ochrony swojego narodu.
Nadchodzi moje śniadanko,pachnące i smakowite i to przyjemniejsza część chwili hehe.
Sikoreczka ćwierka,że po śniadanku spacer nieodwołalnie do wykonania,za pięknie by zostawać w domu,tym bardziej że w perspektywie czwartku wiatry i zmiana pogody.
Z Altiksu jeszcze nie nadszedł ani gadacz ani dodatkowe wsparcie pamięci w formie Plektalku.
Poczytałem wpis Asi Kowalskiej i bardzo podobał mi się tekst wiersza napisanego przez Madzię,a Asia go w kościółku czwartego grudnia wyrecytowała.
***.
W noc świętą.
Srebrni anieli z niebios sfruneli.
Nad stajnią lot zatrzymali.
Głowy schylili pieśń zanucili, co popłyneła w noc świętą.
Tęsknymi tony, ludu miljony wzywając na cześć niepojętą.
A Jezus mały w potokach chwały na sianku w stajence leżał

I pokłonie promieni pochyleni w obłokach trwali.
***
Tak mnie to jakoś pogłaskało po serduchu.
No cóż czas na spacer i już.
W parku jak w sanatorium cisza i ciepło,czuć jego ciepłe promienie na twarzy,a w powietrzu czuć ziemię próchniczą.
Spotykamy Staszka z pieskiem nazbierał butelek po piwie i winach tak zwanych mózgotrzepach.To legalny środek na psychologiczną fatamorganę stosowany w warstwach społecznych wykluczonych.
Akurat minister takiego urzędu do spraw wykluczeń został pierwszym w ministerstwie zdrowia,gwarantowany sukces,bo sprawę zna od podszewki.
Staszek żyje bez prądu i wygód i nie lubi prosić o zapomogę ,bo się wstydzi.
Za butelki po piwie ma dziesięć groszy,a po winie płacą sześć groszy plus siatka puszek po piwie i jakiś grosik wpadnie.Z chowu ma jeszcze dwa króliki.Na opał nazbiera w parku suchych gałązek i zupę czy kawę zagotuje.
Sylwester spędził ze swoim psem,który szalał od wybuchów petard i fajerwerków.
Psy są wyczulone na wybuchy i się ich panicznie boją,mają to zapisane w genach chyba.
Myśmy sobie spacerkiem poszli dalej,a on gonił do skupu,by mu nie zamknęli.Zauważył że rosną grzyby w ten ciepły czas,myślałem że sikorka zrobi fotki tych grzybków ale znajomy spieszył się i nie było czasu,by wskazał miejsce gdzie rosną? ale może następnym razem.
Powrót do domu i miska gorącej zupki jarzynowej to pyszne doładowanie energią.
Nawet na kawę nie mam ochoty.Akurat czytam o działalności Caritasu,który systematycznie przez cały rok pomaga i wspiera potrzebujących.
To taka wielka orkiestra codziennej pomocy wtopionej w życie i mało efektownej w mediach.Łatwiej brylować w mediach raz do roku i z wielką pompą i wsparciem bić rekordy i błyszczeć.Taki charytatywny jednorazowy gest uspakaja sumienie na cały rok.
Ostatnio spotkałem się z fajnym Stowarzyszeniem Jestem z Torunia.
Dzięki takiej pomocy opartej o wolontariat pomoc dociera w miejsca,gdzie by urzędowo nie dotarła.Bardzo sympatyczna znajoma i znajomy kożystają ze wsparcia w pomocy przy korzystaniu z obsługi komputera.Nie zawsze są osoby mogące swobodnie docierać do wsparcia.Sam wiem jak to jest i jakie męki przechodziłem szukając dorady,wskazówek,by panować nad tym tyfloświatem choćby w części.
Właśnie spotkałem ciekawą osobę niewidomą,która zdobyła srebro w strzelaniu.
Czy ktoś słyszał o systemie wspierającym niewidomych strzelców typu Eryka?Taki klub jeden na śląsku to ma.Ciekawym świata to i ciekawych ludzi spotykam.
Mile napisał meila z życzeniami noworocznymi.
Kiedyś będąc w podróży krajoznawczej z kolegą Jackiem trafili na wieczorek,gdy grali sobie nasi znajomi muzycy.
Zaskoczeni pozytywnymi wibracjami przyjaznej ,muzą syngowanym czasie spedzili miłe chwile
No i do Brukseli skeypem luknąłem do Pabla,ciekawego akwarelisty pełen twórczej weny choć u niego pogoda podła,a u nas ciepło.
Przyznam że spacer odkrywa że parę dni lenistwa pogarsza korodynację zmysłów orientacji przestrzennej i trzeba ćwiczyć,bo lenistwo potrawi sprawić że rdzewiejemy i skrzypimy co płyności i gibkości ciała nie wspiera.Najgorzej że skeyp mi się zaktualizował do najnowszej wersji no i bariery trzeba od nowa pokonywać bo coś innego.Nie każda wersja dla niewidomych jest przypasowana.
To takie fajne wspomnienie letniego wieczoru w czas zimowy.

Wszystkim Dosiego Roku AD2012 * wspomnieniowo sylwestrowo * życie live w niedzielę noworoczną

Witam serdecznie.
A więc mamy Nowy AD2012.Pierwszy dzionek pierwszego stycznia wypada w niedzielę.Maryja ma dzisiaj swoje święto w katolickiej tradycji.
Tak,matka Jezusa to gwarancja dobroci,cierpliwości i miłości nieskończonej.
A mnie udziela się nastrój pogodnej chwili i wracam myślą do przeżytej końcówki starego już roku AD2011.
Dużo się działo w ostatnim tygodniu.
Najważniejsze że wreszcie po długim czekaniu mam nowe narzędzie jakim jest komputer z oprogramowaniem niezbędnym dla mnie.
Siedemdziesięcio procentowym wsparciu projektu dla Homera.
Pozwala to na realizację tego co ułatwia komunikację między ludzką jak i dostęp do zasobów przepastnego internetu z którego czerpać można nauki w tej mojej niewidomej wersji życia.
Myślałem że sobie nie poradzę z instalacją wszystkiego co trzeba,by tą machinę uruchomić .
No cóż syn mający jedenaście lat zainstalował wszystko co jest mi potrzebne i dzięki kontaktom i uwagą przyjacielskich dusz z internetowego tyfloświata wybieramy optymalne i najlepsze rozwiązania.
Nic nas to nie kosztuje,a jest platformą do wzajemnego współistnienia.
Dalej najważniejsza jest współpraca między pokoleniowa.
No między nami jest ponad pół wieku różnicy.
Czasami iskrzy ale tak musi być gdy potencjały się ścierają to naturalne.
W sobotni dzionek trzydziestego pierwszego grudnia i trzysta sześćdziesiąty piąty dzień ,ostatni starego
roku.
A więc to ostatni dzień mijającego AD2011.
Tak to dzisiaj trzydziestego pierwszego grudnia czas sylwestra i hucznej zabawy.
W niebo polecą petardy i kolorowe rakiety,petardy będą straszyć zwierzaki,ale i radość wiwatującym.
Nie pomyślałbym,że w ten wesoły czas narażamy się na niebezpieczne działanie trujących składników używanych do wyrobów tych środków pirotechnicznych.
Pięć tysięcy ton to ilość na ten czas przeznaczony w naszym kraju statystycznie.
Ciekawie o tym opowiadał rano w radiu RM prowadzący temat środowiska ojciec.
Nawet nie zdajemy sobie sprawy jakie są te dla zdrowia człowieka,ot niby kolorowy,efektowny i wybuchowe rozpraszający składniki reakcji toksyczne.
No cóż warto wiedzieć o tym.
Dzisiaj też święto Rodziny.
Nastrojowo śpiewają i grają Czerwone Gitary o mijającym już AD2011 .
***
Tyle darów rok nam przyniósł:
Pszczołom łąki kwiatów pełne,
Ludziom dał łany zbóż,
Zbożom dał pełen kłos,

Przykrył pola płachtą śniegu,
Aby zimą odpoczęły.
Myślisz ty, myślę ja,
Co nam rok miniony dał.

To był rok, dobry rok.
Z żalem dziś żegnam go.
Miejsce da nowym dniom
Stary rok, dobry rok.

Mija dla nas dniem szczęśliwym,
W którym znów jesteśmy razem.
Nieraz nam smutek niósł,
Nieraz nam radość niósł.

Pierwszej gwiazdy dziś zapytaj,
Co następny rok przyniesie.
Czekam ja, czekasz ty …
Północ już - zegar zaczął bić.

Mija rok, dobry rok.
Z żalem dziś żegnam go.
Miejsce da nowym dniom
Stary rok, dobry rok.

To był rok, dobry rok.
Z żalem dziś żegnam go.
Miejsce da nowym dniom
Stary rok, dobry rok.
***
Czy był dobry czy zły?
Przeżyliśmy go,a więc za nami, zapominamy o złym i pamiętamy co dobre.
Ale miło jak tak grają od wielu lat i ciągle aktualnie.
Zakręcony tydzień,szybko po świętach minął.
Codziennie coś się działo,wizyty znajomych i nie było czasu by napisać.
Dzisiaj od rana petardy szczelają i raz po raz huk dociera.
Nie mamy zamiaru szaleć i spokojnie spędzimy noc sylwestrową u znajomych.
Tak planowaliśmy i zrobiliśmy.
Nie mieliśmy ochoty pozostać w domu w którym spędzamy zdecydowaną część życia.Lubimy go opuszczać,ale na chwil parę,by wracając czuć jego niepowtarzalną atmosferę i klimat ,mimo wielu niedoskonałości jakie życie niesie.
Tak więc końcówkę roku i początek nowego spędziliśmy w gościnnym domu Foki i Krystyny.
Niczego nam nie brakowało ,ba nawet to co lubię ciepełko miałem w nadmiarze,bo termometr krzyczał trzydzieści stopni hahahaha,a do tego ta czasu niecodzienna energia chwili.
Przeżyliśmy ,spokojnie ,dostatnio i zabawowo ten czas.
Wcale nie trzeba wiele,by się fajnie zabawić ,wystarczy rząd pozytywnych dusz i jest fajnie już.
Wracaliśmy trochę grubo po północy,na rynku trochę ludzi ale daleko do tego z poprzednich lat.
Resztki fajerwerków ,dużo procentów czuć i jakiś chaos.Rynek pod kontrolą służb zapewniał bezpieczność.
No i dom i spokojny sen,oj śpimy długo,długo bardzo długo.
Gabriel jednak obowiązkowo poszedł wesprzeć służbę liturgiczna mszy noworocznej.
Po połudnoiu wraca ekipa z sylwestrowej dyskoteki no i bilans wesoły robi przynosząc życzenia noworoczne.Zgubiona kurtka ,no i najweselsza część jeden na bosaka bez butów dotarł do domu hehehe boso i w ostrogach po zabawie sylwestrowej do domu,jak to wróży nadchodzącemu czasowi?
Kończą się tłuste zielone lata dostatku?hahaha .
Majom się kalendarz skończył.
Przyznam że oprucz wesołych wieści z elektryzowała mnie wiadomość że wracający do domu Pawełek wpadł do studzienki kanalizacyjnej z której ktoś ukradł pokrywę żeliwną.
Na szczeście nic nie złamał,poza mocnymi potłuczeniami.
Strach pomyśleć co by było,gdyby wpadło tam dziecko.
Bezmyślność poraża.
Natychmiast zgłośił to na policję.
Tak więc w ten czas nowej nadzieji czas życzenia złożyć.
Tak więc Wszystkim pozytywnie zakręconym życzymy Dosiego Roku i by zdrowie nie opuszczało.
A Radiu Maryja,czyli całemu zespołowi życzę,by znaleźli się na platformie cyfrowej do której tak zaciekle bronią im dostępu odpowiedzialni i mający wpływ przedstawiciele rządu.
Ta publiczna jednostka wypełnia wielką lukę potrzeb zwykłych ludzi,ale też przyciąga uwagę ludzi potrafiającym kierować się rozumem demokratycznym i patriotycznym.
A więc Alleluja i do przodu.

Drugiego dnia * trochę o miodzie * życie live w poniedziałek świąteczny

Witam serdecznie świątecznie w drugi dzionek dwudziestego szóstego grudnia,zapowiada się pogoda jesienna z deszczem?w tle.
W radiu opole zapodają że w niedalekich Jesennikach na Ramzovej i Koucie jest po czterdzieści centymetrów śniegu i świetne warunki narciarskie.Wszystko to za pasmem gór Sudeckich.
O słodkim miodzie,który gości na światecznych stołach w różnej postaci można odwiedzając muzeum Jana Dzierżona w Kluczborku się dowiedzieć.
A i z okazaji 200 rocznicy urodzin w tym roku ciekawe treści poniżej zacytuję.

****
200. rocznica urodzin Jana Dzierżona - pszczelarza najznamienitszego

Urodzony 16 stycznia 1811 r. w Łowkowicach – ks. dr Jan Dzierżon, zwany ojcem współczesnego pszczelarstwa urodził się na Śląsku, w polskiej rodzinie. Uczęszczał początkowo do polskich szkół, by zakończyć pobieranie nauk we Wrocławiu. Po ukończeniu studiów teologicznych na tamtejszym uniwersytecie, gdzie dodatkowo uczęszczał na wykłady matematyki, astronomii i historii – otrzymał święcenia kapłańskie. W hierarchii kościelnej dotarł niewysoko bo jedynie do funkcji proboszcza. Co było powodem? Niewątpliwie – ogłoszona przez niego teoria partenogenezy, której wbrew stanowisku Kościoła bronił i to skutecznie. Zmuszony do rezygnacji z funkcji, przeniesiony w stan spoczynku, ostatecznie wykluczony z Kościoła za publiczny sprzeciw wobec dogmatu o nieomylności papieża.

Jego dokonania w dziedzinie praktyki pszczelarskiej, jak i liczne publikacje naukowe stawiają go w jednym rzędzie z innym wybitnym Polakiem – Mikołajem Kopernikiem. Co ciekawe, również księdzem i podobnie jak ksiądz Dzierżon – chętnie zaliczanym przez naród ościenny za swego współziomka.

Dzierzon
Ks. dr Jan Dzierżon - pszczelarz.
Autor portretu - Kazimierz Stefańczyk

Do czasów Wielebnego, oczywistym było, że każdy pszczeli osobnik, jako też i wszystkie inne stworzenia, musiał mieć mamę i tatę. A wychodzi na to, że niekoniecznie. W dodatku efektem narodzin z niezapłodnionego jajeczka jest męska półsierotka, czyli truteń. Burzyło to dotychczasowy porządek, zobrazowany chociażby w filmie Juliusza Machulskiego „Seksmisja”, gdzie partenogeneza produkowała wyłącznie dziewczynki.

Złośliwi mogliby wysnuć stąd wniosek, że osobnik męski jest tworem ułomnym, niekompletnym, bo poczętym bez plemnika. Trzeba było odwagi Kopernika, by pogląd taki ogłosić, udowodnić i obronić. Ksiądz Dobrodziej taką siłą rozumu się wykazał, czym męskiej części współczesnej sobie hierarchii kościelnej mocno się naraził.

Nie jedyne to osiągnięcie naukowe Jana Dzierżona. Wydał łącznie 26 książek naukowych, opublikował około 800 artykułów w fachowych czasopismach, w których między innymi wykazał, że:

* spożyty miód i pyłek pszczoły przetwarzają na zapasy tłuszczowe,
* mleczko pszczele powstaje w gruczołach gardzielowych pszczół robotnic,
* występują dwa rodzaje zgnilca, wyodrębnił je i opisał objawy,
* spadź jest produkowana przez czerwce (mszyce).

Ogromne są zasługi Księdza w zakresie budowy uli. Określił precyzyjnie „wielkości pszczele” (bee space), które do dziś stanowią niewzruszone zasady przy budowie uli wszelakich. Jego konstrukcja ula szafkowego była pierwszą na świecie i dała podstawy do budowy uli z ruchomą zabudową.

Że ksiądz Dzierżon wielkim pszczelarzem był – każdy, nawet trzymacz wie doskonale. Ale, że to postać pomnikowa (dosłownie), wielokrotnie odznaczona, utytułowana i zasłużona – akademia ku czci z okazji okrągłej, bo 200 rocznicy urodzin, jak psu kość się należy.

Przeto i ja pisać tę akademię na łamach „Pasieki” nieudolnie próbuję, na wyrozumiałość Szanownych Czytelników licząc.

Jan Sielski
„Chrośniak”
*****

Myślę że ciekawy materiał i sprawi trochę gimnastyki rozumowi w ten świąteczny czas.
Pamiętam jak tato mój miał pszczoły i wybieraliśmy im miód,przepyszny prosto z ramek i woskowych plastrów odwirowywanych w ręcznej maszynie.
Stanowił część zapasów w spiżarce na zimę.Mając własności lecznicze przydawał się przy przeziębieniach lub smakowitych łączeniu z pieczywem bez masła do schrupania.
Jan Kochanowski fajnie napisał fraszkę
Na lipę
***
Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!
Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,
Choć się najwysszej wzbije, a proste promienie
Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.

Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają,
Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.
Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły
Biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły.

A swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie,
Że człowiekowi łacno słodki sen przypadnie.
Jabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie
Jako szczep najpłodniejszy w hesperyskim sadzie.
***
Od razu w koronach lipy brzmią lipcowym czasem kwitnienia pracowite pszczoły.
No i ta jonizacja powietrza pod lipą sprzyjająca odpoczynkowi w jej cieniu.
Trochę lata grudniowym świątecznym czasem zawłada ten nastrój i zaraz mam ochotę na piernika z miodem, albo miód pitny,który wbrew nazwie słodkość ma ograniczoną,ale sprzyjającą rozmyślaniu w tym kosmicznym kawałku przestrzeni natury.
Marzą mi się miodowe dziury,jak są czarne to i są miodowe hehe.
Jest pochmurno ale bez wietrznie,więc wybieramy się na spacerek,by do szopek trafić i świeżego powietrza łyknąć z odrobiną gimnastyki chodzonej.
W parku cisza jak makiem zasiał,nawet psy gdzieś śpią,które zawsze za ogrodzeniem reagują na ruch ludzi.
Wodospad na Młynówce dzisiaj szumi bardzo wyraźnie w tej ciszy.Po długim okrążeniu trafiamy do dwóch szopek w dwóch kościołach.
Ciekawie Franciszkanie zrobili stajenkę,pięknie pachniało siano no i próg w gornej części wejścia zmuszał do pokłonu małemu Jezuskowi w żłobie podobnie jak w Betlejem.
Miłe spotkanie z of Bartoszem przy stajence.Podziwiać również można zrekonstruowaną i odnowioną kaplicę świętego Antoniego,obok stajenki,czy stajenki obok kaplicy.
Robota konserwatorów pracowni familii Phil z Torunia wygląda imponująco.
Zmęczeni,ale zadowoleni wróciliśmy do domu.
Świąteczny czas odpowiedzi na wieści i treści,które ze świata przypłynęły miłe.
Kolęda gości każdej prawie chwili tych domowych świąt.
Przyszli znajomi,będzie ciekawie.

Rodzinnie i świątecznie * spotkania * Smingus - Dyngus * życie live w niedzielę świąteczną

Witam serdecznie w ten dzionek pierwszy radosnych świąt Bożego Narodzenia.
Jest pogodna niedziela dwudziestego piątego grudnia AD2011.
Wybudza mnie poranny dzwon ósmej godziny pięknie i radośnie brzmiący dzisiaj i świetnie słyszany w domu.
Całą trójką postanowiliśmy poleniuchować w gniazdku ciepłym i przytuliliśmy się do siebie i zasnęliśmy hehe,oj to jest rozkosz tak stadnie zalec i czuć ciepło ciał.
Żaden kaloryfer tego nie sprawi.
Przespalibyśmy chyba wszystkie terminy,gdyby nie zadzwonił znajomy,że czuje się samotnie i ma ochotę przyjść,bo u nas jakoś znika ten klimat samotności.
Pracuje u bogatych tam,gdzie kiedyś na roboty przymusowe wywozili hehe.Teraz dobrowolnie przygnieciony brakiem pracy no i obowiązkiem opłacania życiowych kosztów.
Pakuje ciasta na lini w potężnej fabryce,trochę ton,prawie tir na dniówkę przelatuje przez ręce.Ciekawe że takie jest zapotrzebowanie w tym świecie,gdzie kryzys grasuje,za osiem euro w fabrycznym sklepie kupił dwa kilogramy pysznego ciasta,by przywieźć i dać spróbować.Pychota,trzeba przyznać z tej firmy Nestle.W pracy jeść może do woli bez opłat,ale jest zasada że nie wynosi się tego do domu.Można po promocyjnej cenie kupić w zakładowym sklepie.Zdrowe zasady.
Pomyśleć,że ponad trzydzieści lat temu proponowano mi pracę niezłą stałą w tym koncernie hehe,patriotycznie pozostałem w kraju licząc na kolejne obietnice kolejnych cudów z zielonymi wyspami haha.Z tamtych czasów czasami brzmi przebój zielone pola ,pola zielone fajnie kołysze wspomnieniem.
No i przyszedł jeden znajomy,drugi,trzeci,czwarty i zrobiło się wesoło.Śmialiśmy się,bo Piotrek i Sylwek mieszkają w Holandii trzydzieści kilometrów od siebie.Mają wszystko co potrzeba i spotkali się u nas,bo tam przez rok nie mieli okazji się spotkać.
Musieli przejechać ponad tysiąc kilometrów haha,taka to magia miejsca.Wyemigrowali znaleźli tam swoje miejsce i tam zostali.Fajnie wspominają chwile u nas,brakowało im kasy,ale jakoś było radośniej i z każdego drobiazgu,teraz nasycenie,jacyś trochę skapcaniali,bo za wiele ich stać i wyżej celują,by mieć,a jakby mniej być.Mniej twórczo bardziej komercyjnie.
No cóż świat ciągle się zmienia,a my wciąż jesteśmy tacy sami?
Dzięki łączności netowej kilka rozmów z rodzinką i znajomymi i ciągle trudno się nudzić w święta.
Nie było okazji,by na spacer nawet powędrować,choć pogoda świetna na ten rodzaj gimnastyki.
Nawet nie mam ochoty jeść dzisiaj tradycyjnie,ciągle się cośik podgryza i głodu ni ma.
Nabrałem jednego znajomego,że jutro drugi dzień świąt i Śmingus Dyngus będzie hahahaha uwierzył i się zastanawiał,a wiara ryczała ze śmichyu.
Nie dziwota,że te media tumanieją lemingów,bo nawet najmniej wiarygodna wiadomość podana w odpowiednim momencie potrafi czynić cuda hehe.
W święta Bożego Narodzenia potrafi być Śmigus Dyngus hehehehe.
Tak,że nie tylko cud w Betlejem może się zdarzyć.
No i sikorka wyczytała,że kawa rozpuszczalna inka niby zbożowa robiona jest z buraka cukrowego,hehe a ja się dziwuję dlaczego po wypiciu poziom słodkości mi podskakuje?

Wigilia już * Wesołych Świąt Bożego Narodzenia AD 2011 życzę * Merry Christmas live w wigilijną Sobotę

Witam serdecznie
w ten piękny jedyny dzień w roku jakim jest dwudziestego czwartego grudnia kolejnego w moim życiu roku AD2011 czas Wigili.
W ubogiej stajence do której gwiazda betlejemska ciekawych narodzin małego Jezuska kierowała,tam Jego mama Maryja ,tak jemu śpiewała…
Lulajże Jezuniu….
***
Lulajże Jezuniu, moja Perełko,
Lulaj ulubione me Pieścidełko.
Lulajże Jezuniu, lulaj, że lulaj
A ty go matulu w płaczu utulaj
Zamknijże znużone płaczem powieczki,
Utulże zemdlone łkaniem usteczki.
Lulajże, Jezuniu…
Lulajże, piękniuchny nasz Aniołeczku.
Lulajże wdzięczniuchny świata Kwiateczku.
Lulajże, Jezuniu…
Lulajże, Różyczko najozdobniejsza,
Lulajże, Lilijko najprzyjemniejsza.
Lulajże, Jezuniu…
Dam ja Jezusowi słodkich jagódek
pójdę z nim w Matuli serca ogródek.
Lulajże, Jezuniu…
Dam ja Jezusowi z chlebem masełeka,
włożę ja kukiełkę w jego jasełka.
Lulajże, Jezuniu…
Dam ja Ci słodkiego, Jezu, cukierka
rodzynków, migdałów z mego pudełka.
Lulajże, Jezuniu…
Cyt, cyt, cyt niech zaśnie małe Dzieciątko
oto już zasnęlo niby kurczątko.
Lulajże, Jezuniu…
Cyt, cyt, cyt wszyscy się spać zabierajcie,
mojego Dzieciątka nie przebudzajcie.
Lulajże, Jezuniu…
***
Oj bieżeli do tego maleńkiego Betlejem mędrcy świata,królowie,pasterze,by nowej nowiny doświadczyć co biednym niosła nadzieję i siłę do trwania której tak potrzebowali by trwać.
Wzruszyły mnie życzenia,bo Ania jest dzielną księżniczką jak mówi jej Arek.
Jeździ na wózku,pisze jednym palcem itak jak ja nie widzi i potrafi znaleźć w necie cośik co potrafi sercem wzruszyć.

***
Już słychać kolędy, już pachnie świętami…
Syn Boży się rodzi, by zamieszkać z nami.
W betlejemskiej grocie, w żłóbku na sianie
I w każdym kościele jest Jego mieszkanie!
My więc jak pasterze do Niego idziemy,
Dziecięcą modlitwę w darze Mu niesiemy.
Prosimy w modlitwie o pokój na świecie,
By było szczęśliwe trzecie Tysiąclecie.
By jedność i zgoda wszędzie panowały:
Błogosław nam, Jezu, Panie, Boże mały!
Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia
przyjmij ode mnie skromne życzenia.
Niech nadchodzące Święta będą dla Ciebie niezapomnianym czasem spędzonym bez
pośpiechu, trosk i zmartwień.
Życzę, aby odbyły się w spokoju, radości wśród
rodziny, przyjaciół oraz wszystkich bliskich dla Ciebie osób. Gdy nadejdzie dzień Wigilii i opłatek weźmiesz w
ręce, chociaż jestem gdzieś w oddali z Tobą będzie moje serce.
Miłej i pełnej nastroju Wieczerzy Wigilijnej -
zdrowia, spełnienia marzeń.
Pokoju serca, wiary, nadziei i miłości
Ania Jędral z Żyrardowa życzy.
***

Pięknem trzeba się dzielić bo dobro i szczęście się mnoży,to moja idea.
Choć i mnie zło dosięga , to walczyć z nim trzeba.
Alleluja i do przodu.
Mgła zaciemnienia i tumanienia kiedyś na pewno opadnie i trza wracać do źródeł.
Za oknem rozchuśtał się dzwon ósmej godziny obwieszczając światu dobre nowiny,które Wigilię oznajmiają.
Śniadanko dzisiaj skromniutkie,bo do wieczerzy trza wytrwać by tradycyji dochować .

Jakoś tak trafiam na ciekawy materiał o gwieździe betlejemskiej.
Angielski uczony badał to zjawisko i ciekawe czy wyjaśnił wszystko?
By nie szukać i dla dostępu treści zacytuję to co się w części mieści a ciekawych odsyłam do źródła pełnego a tu zacytuję fragment niecałego ale ciekawego.
***
Brytyjski astronom: „Przy narodzeniu Chrystusa pojawiła się nowa gwiazda”
SOBOTA, 24 GRUDNIA 2011 08:33
To, co napisano w Biblii o pojawieniu się Gwiazdy Betlejemskiej przed narodzeniem żydowskiego dziecka zwanego Jezusem Nazarejczykiem, było prawdą – mówi
brytyjski astronom prof. Mark Kidger tygodnikowi „Uważam Rze”.
Polacy nie siadają do wigilijnego stołu dopóty, dopóki na niebie nie pojawi się pierwsza gwiazdka. Tradycja ta nawiązuje do Gwiazdy Betlejemskiej, która
miała zwiastować narodzenie Chrystusa. Czy zjawisko takie rzeczywiście pojawiło się na niebie?
Tak. W momencie, gdy na świat przyszedł Jezus Chrystus, ówcześni astronomowie zaobserwowali na niebie pewien fenomen. Dysponujemy chińskimi źródłami – Chińczycy
bardzo dokładnie obserwowali niebo – według których narodziła się wówczas nowa gwiazda. Widziano ją na wschodzie, mniej więcej pomiędzy konstelacjami Koziorożca
i Orła. Zapis tego zjawiska wydaje się idealnie pasować do tego, co napisano na temat Gwiazdy Betlejemskiej w Biblii.
Może więc był to meteoryt?
To z kolei wymagałoby posiadania wyjątkowo szybkich wielbłądów. Meteoryt widoczny jest bowiem przez jedną, góra dwie sekundy. Trudno – nawet przy dzisiejszych
nowoczesnych środkach lokomocji – przebyć w takim czasie odległość między Persją a Jerozolimą. Rosyjscy naukowcy sugerowali swego czasu, że być może za
Gwiazdę Betlejemską wzięto Wenus. Planeta ta rzeczywiście co pewien czas pojawia się i jest niezwykle wyraźnie widoczna na niebie. Będzie widoczna na przykład
w święta Bożego Narodzenia w tym roku. Problem w tym, że jest to zjawisko bardzo częste, które każdy, kto obserwuje gwiazdy, zna doskonale. Gdyby biblijni
mędrcy dali się nabrać na Wenus, nie byliby mędrcami. Wiemy, że to, co zobaczyli, musiało być naprawdę niezwykłe. I musiało trwać na niebie na tyle długo,
by mogli dostać się w tym czasie z Persji do Judei.
Może więc supernowa?
Supernowa – czyli wielka kosmiczna eksplozja – rzeczywiście odpowiadałaby naszemu opisowi. Jest jasna, duża i długo widać ją na niebie. To niezwykle spektakularne
zjawisko. Problem w tym, że niestety w tamtym czasie żadnej supernowej nie było. Badając fale radiowe wysyłane przez obiekty kosmiczne, byliśmy w stanie
ustalić i zlokalizować wszystkie supernowe z ostatnich dwóch tysięcy lat. Zjawisko takie można było zobaczyć z ziemi dopiero mniej więcej 200 lat po narodzeniu
Chrystusa, w roku 185. Tak więc supernowa odpada.
A koniunkcja planet?
To kolejna z teorii, która wydaje się nieprawdziwa. Zjawisko to polega na ustawieniu się ciał niebieskich w jednej linii. Wtedy rzeczywiście widzimy na
niebie „nowy”, bardzo jasny obiekt. To się jednak zdarza dość często. W ostatnich dniach doszło na przykład do koniunkcji Jupitera i Księżyca. Podobnie
jak w przypadku teorii o Wenus mędrcy na pewno nie wyruszyliby w drogę na poszukiwanie Mesjasza, gdyby zobaczyli tak częste zjawisko jak koniunkcja.
Istnieje także teoria, że magowie zobaczyli okultację.
To zjawisko polega z kolei na częściowym zasłonięciu jednego ciała niebieskiego przez drugie. Ostatnio obliczono, że ok. roku 6 przed narodzeniem Chrystusa
miała miejsce okultacja Jowisza przez księżyc. Nastąpiło to w konstelacji Barana. Znany badacz Michale Molnar z Rutgards University uważa, że to właśnie
była Gwiazda Betlejemska. To miało być bardzo symboliczne. Planeta ginie zakryta księżycem, aby po pewnym czasie odrodzić się na nowo i zabłysnąć. Cóż
lepiej może symbolizować narodzenie Mesjasza. Brzmi więc to świetnie. Wystarczy jednak ustalić ówczesne położenie ciał niebieskich i okaże się, że prawdopodobnie…
okultacja ta nie była widoczna z ziemi. Miała bowiem miejsce podczas zachodu słońca i została przyćmiona przez jego blask.
Jaka jest więc pańska teoria?
To była nowa. Czyli pojawienie się na niebie nowej gwiazdy. Dzieje się tak, gdy na powierzchni starej gwiazdy, która nie jest widoczna z ziemi, dochodzi
do olbrzymiej eksplozji termojądrowej. Wówczas rozbłyska ona silnym światłem. Staje się milion razy jaśniejsza i widać ją z ziemi nawet przez kilka tygodni.
Czyli mniej więcej tyle czasu, ile magowie z Persji potrzebowali, aby dostać się do Betlejem. Jak już mówiłem na początku, w marcu 5 r. przed Chrystusem
– a więc wtedy, gdy naprawdę urodził się Jezus – chińscy astrologowie zobaczyli coś nowego na niebie. Nowe zjawisko, które trwało przez dwa i pół miesiąca.
Z opisu można wywnioskować, że była to właśnie nowa. Była ona zresztą zakończeniem całej serii astronomicznych fenomenów.
Jakich?
Przed eksplozją nowej nastąpił szereg niesamowitych zjawisk na niebie. W roku 7 przed narodzeniem Chrystusa miała miejsce potrójna koniunkcja Jupitera
i Saturna. Planety te spotkały się trzy razy w ciągu siedmiu miesięcy. Rok później w gwiazdozbiorze Ryb – zwanym często konstelacją Żydów – doszło do zbliżenia
Marsa, Jupitera i Saturna. W tym samym roku nastąpiła wspomniana okultacja Jupitera. Taki układ był całkowicie niebywały. Wszystkie te znaki mogły skłonić
magów do przekonania, że zbliża się coś wyjątkowego i należy się szykować do drogi. I rzeczywiście, w marcu roku 5 przed narodzeniem Chrystusa wybuchła
nowa. Narodziła się nowa gwiazda, która – według magów – zwiastowała narodzenie Króla, na którego czekali. Kapłani natychmiast wsiedli na wielbłądy i podążyli
do Betlejem, gdzie znaleźli dzieciątko w żłobie.
Czy pojawienie się tej nowej gwiazdy rzeczywiście było związane z narodzinami Jezusa Chrystusa?
Tu już moja rola się kończy. Każdy musi dokonać własnej oceny. Samemu to przemyśleć i samemu odpowiedzieć sobie na to pytanie. To, co mogę powiedzieć jako
naukowiec, to to, że takie zjawisko bez wątpienia miało wówczas miejsce. Że to, co napisano w Biblii o pojawieniu się Gwiazdy Betlejemskiej przed narodzeniem
żydowskiego dziecka zwanego Jezusem Nazarejczykiem, było prawdą. Jeżeli ktoś jest ateistą, to nic, nawet naukowe argumenty go nie przekonają. Uzna, że
był to zwykły zbieg okoliczności. Osoba wierząca stwierdzi zaś, że nie ma mowy o przypadku. Że gwiazda pojawiła się dokładnie w tym momencie, w którym
miała się pojawić, i że zwiastowała narodziny Pana.

Rozmawiał: Piotr Zychowicz
***

Prawda, że ciekawe i dla nas niewidomych łatwiejsze do odczytania w takiej chwili Wigilijnej, a teraz parę słów życzeń okazjonalnych.

Zdrowych Wesołych Świąt Bożego Narodzenia AD 2011 życzę Wam Wszystkim z całego mojego serca, święta nie muszą być bogate w prezenty, a w szczerość serc ludzi co nadzieję na trwanie podtrzymują.
Przed nami wieczerza, kolędy, jasełka przed pasterką no i najważniejsza tego dnia Pasterka,oczywiście w kościele Ojców Franciszkanów o godzinie 22:00.
Nie dotrę z życzeniami iwidualnymi do wszystkich przy moich możliwościach pisania i przełamywania bariery technicznej,ale o wszystkich pamiętam wspominając w ten wigilijny wieczór.
Uff nareszcie sikorka mi tekst poprawiła,bo w pierwszej wersji czytając wiara sie ubawiła przez tą moją klawiaturę hehe,plus ten mój spontan,ale myśle że już wszystko gra i ten jeden dzień w roku i wiecej trwa.

Rozmowy niedokończone * luz * życie live w piątek przed wigilijny

Witam serdeczmie.Jest początek doby dwudziestego trzeciego grudnia AD2011.
Jest noc,wybudził mnie przyjaciel ból barka więc słucham pięknej audycji rozmów niedokończonych w RM.Ojciec Dariusz prowadzi i świetnie,a dzwoniący słuchacze wprowadzają ciekawe wypowiedzi.Serce w czas Bożego Narodzenia.
Ciekawe rozmowy i czas sunie do przodu.
Teraz czas na dalszą część przerwanego snu i pochłonie mnie już do brzmienia porannego dzwonu.
No i pobudka tym razem zapach ulubionego śniadanka robi za otrzeźwiacz i obudzacz hehe.
Pogodnym z rana i dochodzi wiadomość że stan stabilny,jest nadzieja.
Znajomy raczy z rana tekstem fajnym,już dającym to coś na tą chwilę przed Wigilią.

***
Zapach świerku w nosie gila,
Jeszcze tylko mała chwila.
I wnet cała familiada,
Życzeń stosy sobie składa.
Potem uczta na całego,
Każdy znajdzie coś dobrego.
A to barszczyk, a to rybka,
Troszkę szynki, troszkę grzybka.
Brzuszki pełne od pyszności,
Więc na twarzach uśmiech gości.
I tak czas szybciutko leci,
Że wnet pierwsza gwiazdka świeci.
***

Jak widać i słychać pogodnym czasem pachnie ta chwila i życie umila.
Zbieram się i czas na spacer do tej małej czerwonej w czarne kropeczki co ma też czarne majteczki hehe.
Parę drobiazgów trzeba,już mniej rorzutnie,jak na święta wydajemy.
Trzeba przyznać że szaleństwa tłumów nie widać można praktycznie kupować bez kolejki.Rtrafiam na moje czerwone północno afrykańskie półwytrawne pychota więc ląduje w koszyku,a później w plecaku.Dobry katalizator na czas działania jadłospisu świątecznego menu.Lepsze jak Rapacholin.
Porwał mnie smak pistacji ,no smakują wyśmienicie i musieliśmy się zatrzymać,by opanować łaknienie posmakowania i paczka w trymiga zniknęła jak fryga.
Wracamy do domu,lekki mróz trzyma i na bruku poślizgi kontrolowane.
W domu dobra kawa i znajomi z rajchu zjechali.Rajch to takie określenie zagranicy bogatej,pozwalającej pracę dawać naszym rodakom.Niejeden jakby znalazł taką w kraju,nie pojechałby tam nigdy.
Syndrom zielonej wyspy działa hehe.
Tereny gdzie żyją i przed wojną miały w tradycji wyjazdy za pracą jak to mówili na saksy jechali.
Dziadek jeździł do Berlina ze strony żony.
Świąt czas to i ludziska wracają do domu na chwilę,ale się porobiło ponad milion rodaków w pogoni za bytem za granicę.
Jutro Pasterka i kolacja i pierwsza gwiazdka której już trzeci raz nie zobaczę.
Laptop miał być na święta,ale nie przelali w terminie i będzie po świętach za choinką hehe,a nie pod choinką od Homera dla homera hehe.

Astronomiczna o 6,31 * zima zła? * życie live w czwartek

Witam serdecznie.
No i mamy czwartek dwudziestego drugiego grudnia AD2011.
To 356 dzionek tego roku.
22 grudnia o 6:31 naszego czasu Słońce wejdzie w znak Koziorożca i rozpocznie się astronomiczna zima.
Już wczoraj sypnęła śniegiem na powitanie.Potrwa do 20 marca przyszłego roku AD2012.
Nadchodzi z kryzysem jaki banki wykreowały w pogoni za zyskiem.
My chcemy przeżyć ją zdrowo,na wesoło i w ciepełku.
Wszystko przed nami,Wigilia tuż tuż .
Z dawnych lat pozostała piosenka o zimie.
***
Zima zła. Hu! hu! ha! Nasza zima zła! Szczypie w nosy, szczypie w uszy,
mroźnym śniegiem w oczy prószy, wichrem w polu gna! Nasza zima zła?
***
Jaka to była frajda,jak budowaliśmy bałwany śniegowe.Nos był z czerwonej marchewki,oczy z węgla dwa groszki,za czapkę na głowie robił stary rondel lub garnek,a rękę robiło się z brzozowej miotły.
Z małych toczonych po śniegu kulek powstawały ogromne kule i z reguły trzy starczały za korpus,a mniejsza była na głowę.
Wymagało to pracy grupy,bo te większe ciężkie i trzeba było pomocnych czasami kilku par rąk,by podnieść i usadowić śnieżne kule.,a ile było zabawy?Śniadanko już podane i czas skończyć opowieść z bałwanem.
Za chwil parę czarne złoto trafi pod dom,bo ciepełka potrzeba,by grzać miało to palić w piecu trzeba niemało.
Wszystko na głowie sikorki i rwie się do roboty,by do piwnicy trafił,bo za długo na chodniku przed domem leżeć nie może,bo ludziska chodzić muszą.
Matin ma pomóc,bo trudno o chętnych do pracy,wolą wyżebrać na piwo zamiast zapracować.
Gdy praca wre,przychodzi wiadomość że tatę zabrała karetka,chyba serducho.
To nie najlepsza wiadomośc w ten przed świąteczny czas,ale pozostaję przy dobrej nadzieji.
Słoneczko z rana narobiło smaku,a mżawka ze śniegiem pokrywała czarne złoto dodając mu wagi.
Zuch sikorka poradziła sobie,ale zakwasy wyjdą jutro.
Próby do przedstawienia przed pasterką trwają i dzieci się starają dobrze zagrać pod okiem prowadzącego Stanisława Młynarskiego.
Gra na gitarze i śpiewa często w kościele.

Gosia * Dżak * reyki * kolędy * życie live w środę

Witam serdecznie.
Jest środa dwódziestego pierwszego grudnia AD2011. Rankiem mrozik jeszcze trzyma,nawet śnieg pada i płatki topią się na twarzy,bo z radości za drzwi do ogrodu nos wychyliłemby poczuć ten zwiastun
świąt biały,zimny i mokry.
Dzwon zaś dzisiaj brzmi dostojnie,astronomiczna zima tuż,tuż.
Sniadanko odrobinę spóźnione,ale jak zwykle smakowite.
Niecierpliwym spełnienia wiadomości,że Gosia zaglądnie dzisiaj na chwilę w gości z jej przyjacielem,który przyjechał z Angli.
Rodzice pochodzą z Indi,on jest prawnikiem i mieszka i pracuje w Angli.
Egzotyczne korzenie i ciekawym człowieka stąd niecierpliwość,gdy się czeka.
A okrzyk radości sikorki świadczy że przyjechali.
Jak zwykle spotkanie takie jest pełne serdeczności,bo Gosia to źródło radości.
Fajnie porozumiewają się po francusku z tym że uczy ją angielskiego.
Bardzo pozytywne wrażenie wywarł na mnie i pozytywną energią promieniował.
Mimo różnicy kultur z jakich się wywodzimy to kontakt świetny.Gosia świetnie tłumaczyła,a on już rozumie troszeczkę po polsku.
Bardzo podoba mu się w Polsce jak dotąd.
Jak się okazało uprawia Reyki i w trakcie rozmowy delikatnie zaproponował seans.
Ciekawym więc zdecydowałem się.
Przed seansem umył swoje ręce wodą,by oczyścić.
W ciszy posadził mnie na krześle.
Trwało to może z piętnaście minut,byłem rozluźniony.
Przyznam że wyspokoiło mnie i zaskoczyło mnie to że chłodne od rana moje nogi nabrały ciepła i poprawiło się krążenie,ciekawe.Spokojny,mistrzu większy o pół głowy odemnie a mam 1,80.Sikoreczka cały seans nakręciła, oczywiście w ciszy.Dżak pozostawił bardzo fajny energi kawałek po sobie.
Fajna para byłaby z nich,no i miło że znaleźli czas,by zaglądnąć do nas.
Pogoda nie zachęca do spacerowania,więc gorącą zupkę trzeba się posilić,bo energia pochłania.
Ciekawym wiadomości kiedy oczekiwany prezent zagości,już chciałbym go dotknąć.
No i kolędy Marka Mielnika z chórem franciszkańskim słucham akurat.
Nagrali je przed świętami i płytka gotowa przed świętami.
W poniedziałek posłuchałem sobie tych organ live i pięknie brzmiały.
Dzisiaj z kompa i mogę sobie,kolega Marka co gra na trąbce płynie akurat żaglowcem małym z dwunastoma śmiałkami na Antarktydę,fale wysokie na trzydzieści metrów potrafią sprawiać niespodzianki.Ciekawa wyprawa w ten zimny zakątek ziemi.
Ale cóż się nie robi dla przeżyc.
Dla ciekawych można luknąć na stronę selaekspedition i poczytać.przypomnieć.Fajna chwila w ten przedpołudniowy czas dnia.
Reszta dnia przed nami i ciekawym go.

Następna strona »